remix dnia: danny brown – blunt after blunt stanley kubrixxx remix

https://i2.wp.com/www.moviefancentral.com/images/pictures/review78751/stanley-kubrick.jpg

lista producentów, którzy nie podjęli się jeszcze zremiksowania któregoś z kawałków danny’ego robi się coraz węższa. wczoraj skreślony został o0o00 przeciągając kawałek grown up w strony alternatywnych klubów. ja, już dzisiaj, przypadkowo zupełnie, trafiłem na coś, co spokojnie może stać na podium najlepszych przeróbek roku. przeładowany energią, samplami z gier komputerowych i strzępami syntezatorowych szaleństw bit zmienił ten numer w porąbaną miazgę. jeśli ksywa stanley kubrixxx nie jest jeszcze na ustach wszystkich, to coś jest nie w porządku. odsłuch tej bomby ukryłem w rozwinięciu posta, bo Twoje głośniki mogą tego nie wytrzymać.

Czytaj dalej

Reklamy

track: a.dd+ – suitcases

widniejąca na głowie bezdomnego włóczęgi korona wędruje ostatnio po niemal całych stanach. gdy a.dd+ robili okładkę swojego nowego albumu divehighflylo – była w dallas. gdy magazyn the source koronował kendricka lamara na debiutanta roku – zwiedziła nowy jork. a jeśli już mówimy o prasowych wyróżnieniach, to nie wiem czy wiecie, ale paris pershun i slim gravy zostali ostatnio namaszczeni przez gazetę dallas observer tytułem najlepszej grupy z dallas. zawsze coś, choć przecież zasługują na więcej. anyways, piszę to wszystko, bo nowy numer duetu, wyprodukowany przez ich nadwornego producenta, picnic tyme’a jest kozacki, pięknie buja i w typowym dla nich stylu idealnie trafia między zabawne gry słowne i inteligentny przekaz.

Czytaj dalej

track: meyhem lauren – 10 dollar lap dance

meyhem lauren, niewiele ustępujący posturą action bronsonowi, wciąż pozostaje nieco w cieniu swego brodatego ziomala z ekipy the outdoorsmen. czy słusznie? trochę tak, gdyż jest nieco mniej charakterystyczny od bronsolino, nie tylko jeśli chodzi o wygląd i styl bycia – ale także o sam rap. o ile bowiem sukces actiona tkwi w jego brawurowych, jakby przypadkowo rzucanych wersach, tak siła meyhem’a leży przede wszystkim w jego mocnym głosie i zdecydowanym flow. ale lauren, podobnie jak autor rare chandeliers, nie próżnuje – i na mikołajki przyszykował swój drugi już w tym roku darmowy album mandatory brunch meetings. wyprodukowany przez harry’ego fraud’a singiel 10 dollar lap dance brzmi dobrze, z mocnym, psych-rockowym loopem i doskonale odnajdującym się nań raperem zachowuje eastcoastowy brud nie patrząc zbyt nostalgicznie na spuściznę po preemo. odsłuch kawałka poniżej, o płycie jeszcze tu przypomnę.

Czytaj dalej

S O H N

zadziwiają mnie ci nowi śpiewający producenci tym, ile ognia potrafią wykrzesać z bezdusznych maszyn. zawieszony między wiedniem i londynem sohn równie dobrze mógłby być pilotem linii lotnicznych na trasie montreal – londyn, bo brzmi dokładnie jak odległe połączenie abela z jamesem blake z międzylądowaniem w berlinie. cóż mogę dodać, podoba mi się wystarczająco, bym odesłał na soundcloud tego pana, gdzie jego pięć kompozycji można sobie przesłuchać; ewentualnie na jego stronę, skąd można dwa z tych pięciu utworów sobie za darmo pobrać. winylowym kolekcjonerom powinien jednak wystarczyć link do tej trzy-utworowej epki. aha, remiksem lany del rey w wykonaniu sohn’a przejmować się zbytnio nie trzeba. choć sprawdzić nie zaszkodzi.

2 nowe tracki od c¥bergiga

trzy punkty blogowego respektu dla każdego, kto pamięta c¥bergigę. minęło bowiem już pięć miesięcy odkąd producent ten zagościł na niniejszych stronach. do śladów szykowanej wówczas epki jeszcze nie dotarłem, o producencie wciąż wiadomo nic, ale jak słychać w poniższych dwóch kawałkach, c¥bergiga nie próżnował. oto dostaliśmy dwa świeże, gigantyczne, w pełni – nie bójmy się tego określenia – kakofoniczne bangery. styl c¥bergiga staje się coraz bardziej rozpoznawalny, a to jak między potężne, inspirowane trapem bity wciska  te wszystkie nieprzewidywalne zabawy samplami zaczyna powoli stawać się jego soundmarką. niezależnie od tego jak głośno katowałeś epkę tnght, zarówno frooty jak i przede wszystkim yall wanna go camping zrobią na tobie wrażenie.

Czytaj dalej

nius: nowa epka mmoths

irlandczyk mmoths odpowiedzialny jest za całkiem mocno wciągający zestaw subtelnych elektronicznych bitów i czegoś tam jeszcze, co ma odrobinę duszy. robi coś dla fanów zgłodniałych brzmień w rejonie pośrednim między baths a how to dress well, od czasu do czasu wypuszczając świeże kawałki na swoim soundcloudzie, tudzież remiksując czyjś materiał –  zupełnie jak większość młodych twórców gatunku. i choć nie jest mmoths nowatorem, to trudno go bagatelizować jako kolejne carbon copy. druga już epka producenta, niezbyt wyszukanie zatytułowana diaries zagości na półkach itunes, rapidshop i być może kilku sklepów sprzedających wracające do łask winyle dopiero w marcu, ale pierwszy singiel dostaliśmy już kilka dni temu. posłuchajcie sobie…

Czytaj dalej

flume

patrząc na globus, jeszcze będąc szczylem, jak każdy chyba zastanawiałem się, czy w australii wszystko jest odwrócone do góry nogami? dziś widzę, że coś chyba musi być na rzeczy, bo oto antypodowski beatmaker działający pod pseudonimem flume wyprzedza ponoć na tamtejszych listach przebojów wszystkich innych muzyków, łącznie z one direction. debiutanki album flume’a nie prezentuje być może niczego, czego słuchacz onry lub projektów wytwórni project mooncircle, by nie znał, co najwyżej prezentując brzmienie mniej odchyłowe, a parokrotnie wręcz skłaniają się w stronę brzmień bardziej dancefoorowych (jak w sleepless, lub insane). niemniej, pogratulować sukcesu wypada. odsłuchać płytkę też możecie, na soundcloudzie producenta lub w reszcie wpisu.

 

Czytaj dalej