adhd: joey bada$$ – 1999 (recenzja)

joey bada$$
1999
download: datpiff.com

4.0/5

gdy zaczynałem swój 17 rok życia, 1999 dobiegał końca. próbuję sobie przypomnieć czego wtedy słuchałem…slim shady lp eminema, black on both sides mos defa, i am… nasa, 2001 dr. dre, things fall apart  rootsów – taak, te płyty chyba grały najczęściej. piękny rok patrząc z perspektywy czasu. mainstream nikomu wtedy nie wydawał się dziełem diabła, a scena niezależna, stones throw, blackalicious, rawkus – rozkwitała, sprzedając płyty w ilościach, o których wielu raperów z kontraktem w def jamie może dziś pomarzyć i jutro zapomnieć. joey bada$$ ma 17 lat i swój debiutancki mixtape zatytułował 1999, kłaniając się w pas tym pięknym czasom. gra koncerty u boku juicy j’a. na twitterze propsuje go hit-boi, a dziennikarze porównują do nasa.

kendrick lamar miał rację – młodzież ma adhd. lekkość z jaką przychodzi joey’owi składanie technicznych linijek zachwyca. jeden z utworów na 1999, daily routine, powstał w ciągu kilku godzin. patrząc na krótki filmik, dokumentujący spontaniczną sesję w studio widzimy, jak joey, pół-freestyle’ując, zbiera w głowie kolejne, przypadkowe wersy, by w krótkim czasie posklejać je w dopracowany numer o codziennych problemach. znakomita większośc mixtejpu sprawia wrażenie, jakby została nagrana w podobny sposób. bada$$ rapuje swawolnie, płynnie, nie robiąc z techniki swojego głównego atutu, który po trzecim kawałku zaczyna być własnoręcznie wykopanym dołkiem (jak to często bywa u wielu technicznych mcs).

ten luz, połączony z błyskotliwymi wordplayami, lekką tematyką tekstów i humorem decyduje o jego sile. w funky ho’s mamy wesołe rady dla dziewuch, które chcą złapać joey’a w sidła, w don’t front sytuacja się odwraca i tym razem joey ma ciśnienie. w world domination bada$$ rapuje o tym, że wierzy, że może być jak neo w filmie matrix, by nagle przyznać, że jest nie na czasie, bo mama zamkęła go na strychu. połącz to z faktem, że matrix wyszedł w 1999 roku i wszystko jasne. w snakes pokazuje, że jest pełen obaw wchodząc w muzyczny biznes, jednocześnie będac pewnym swej wartości. jigga told me watch your throne seat/ and now i see/seize it/ and the respect to B.I.G./ i gotta cease it. pamiętasz lil cease’a?

bitowy recyckling może być największym mankamentem 1999. mocne, singlowe survival tactics ukradło podkład zespołowi styles of beyond, na hardknock odkopany został klasyczny podkład lewis parkera i w obu przypadkach wyszło to świetnie, ale już stare kotlety od j dilla czy mf doom’a trzeba było zostawić w zamrażalce, bo nawet jeśli joey brzmi na nich dobrze, to zwyczajnie odstają od reszty. ziomal siedemnastolatka, chuck strangers, potrafi przecież stworzyć dobre, post-boom-bapowe biciwa, które z jednej strony mają klasyczny feeling, z drugiej zaś nie nużą. więcej też chciałbym usłyszeć podkładów freddie joachima, jazzujący groove waves pasuje do zrelaksowanego stylu rapera chyba najlepiej.

1999 nie jest ideałem. młodzieńcza ekspresja nie raz i nie dwa bierze tutaj górę nad wyczuciem taktu i minie jeszcze kilka wiosen zanim bada$$ nauczy się tego, że czasami trzeba zwolnić, kiedy indziej przyspieszyć, lekko zmodulować głos, nie bać się spróbować eksperymentów z flow, a w pewnym momencie postawić kropkę nad i zwyczajnie przestać. nie zmienia to jednak faktu, że przyszłość przed nim. póki co, just vibe with a nigga.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s