mca nie żyje…niech żyje mca

mam taki obraz w głowie sprzed 16, może 17 lat. siedzę na podłodze. na łóżku leży rozkładana wkładka do pożyczonej  od starszego kumpla kasety ill communication. w środku ma wydrukowane teskty utworówpo jednej stronie zeszyt, po drugiej słownik, w ręce długopis. z magnetofonu leci coś co uważam (wtedy) za najlepszą piosenkę jaką kiedykolwiek słyszałem – sabotage. widziałem teledysk, krzyczę refren, ale ciekaw też jestem o czym jest kawałek. linijka po linjce próbuję zorozumiec, tłumaczę nieznane mi słowa, kombinuję… dziś rzadko kiedy zaglądam do słownika. ale zawsze zwracam uwagę na to o czym rapuje mc. dziękuję Ci mca. spoczywaj w pokoju.

One response to “mca nie żyje…niech żyje mca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s