niedzielny przegląd prasy #3


trzecia odsłona niedzielnego przeglądu dotyczy w dużej mierze wczorajszego, piątego już międzynarodowego dnia sklepów płytowych. ale nie tylko. również płyt. czego jeszcze? kwiecień to przecież prima aprilis. no i zapomiana już trochę april scott. zapraszam do lektury.

1. cokolwiek złego by nie mówić  o dniu sklepów płytowych, który w gruncie rzeczy sprowadza się do tego, by stanie w kolejce po limitowaną do sześciuset sztuk siedmiocalówkę zamienić na interes życia, czyli sprzedaż tej samej siódemki na ebayu po dziesięciokrotnej cenie – idea jest niewątpliwie szczytna.

czy jednak w dobie zakupów przez internet, nieogarnionego, „darmowego” dostępu do muzyki na odległość kliknięcia myszką, sklepy muzyczne, do których wchodzi się po schodach, które specyficznie pachną, które zostawiają zupełnie inne wspomnienia od cyfrowych – są w ogóle potrzebne? dwaj redaktorzy serwisu hiphopdx mają zupełnie odmienne zdania na ten temat. pozornie, bo w gruncie rzeczy chyba obydwaj chcą, by dobre sklepy wciąż istniały. zresztą, osądź sam, po przeczytaniu całości.

2. cokolwiek złego by nie pisać o dniu sklepów płytowych, idea wydawania płyt specjalnie na tę okazję jest godna pochwały, pod warunkiem, że płytę, którą chciałeś zdobyć uda ci się kupić po oryginalnej cenie.

na jakie płyty warto było wczoraj wydać ciężko zarobione pieniądze? blog potholesinmyblog wybrał dziesięć pozycji, z fajnym rozstrzałem gatunkowym.

3.płyty to nie tylko zawarta na nich muzyka, ale również okładki (a wydany wczoraj winyl live at kexp shabazz palaces ma zdecydowanie najlepszy cover art). z jednej strony dobra okładka zwróci uwagę potencjalnego słuchacza, z drugiej – wiele dobrych płyt przepadło bez echa właśnie z powodu kiczowatej oprawy graficznej. i właśnie o tych ostatnich traktuje artykuł j-zone’a.

jednym z postanowień niedzielnego przeglądu prasy było nie linkować zbyt często tych samych stron. sorry, w tym przypadku to nie działa. artykuły j-zone’a są po prostu zbyt dobre. sam się przekonaj, pod tym linkiem.

4.gdy pierwszego kwietnia blog prettymuchamazing przedstawił premierę nowego kawałka flying lotusa, mało kto zorientował się, że to primaaprilisowy żart – a autorem tracka, na który czekała cała planeta tumbrl wcale nie był flylo.

“When people thought I was him, they were like, ‚This is the best shit ever!’ And when they found out it was me, they thought, ‚Well, this is decent enough, I suppose…'”

mówi prawdziwy autor utworu, SELA. oczywiście, dowodzi to prostej prawdy, że dla wielu ludzi to, co już znane jest automatycznie lepsze od tego nieznanego. ale mniejsza z tym,ważne, że młody, pochodzący z los angeles beatmaker SELA już niedługo będzie znany (mówi się m.in. o współpracy z a$ap rocky’m). nie czekając na to, magazyn prefix przeprowadził z SELĄ krótki wywiad.

5. co na koniec? coś dla oka, a jakże. metodą skojarzeń 21 kwiecień -> 1 kwiecień -> kwiecień -> april -> april scott.

sesja z przed sześciu lat, gdy april mieściła się w pierwszej setce najseksowniejszyk kobiet na świecie, do obejrzenia na stronie aktorki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s